W 1825 roku została opublikowana książka „Fizjologia smaku, albo medytacje o gastronomii doskonałej”. Jej autorem był Anthelme Brillat-Savarin, francuski prawnik, polityk i wielki smakosz. To niezwykle interesujące dziełko omawia ówczesne zwyczaje żywieniowe i gastronomiczne. Pierwszy rozdział skonstruowany jest na kształt aforyzmów, w których autor przedstawia swoje poglądy na ten temat.
„1. Świat beż życia jest niczym, a odżywia się wszystko, co żyje.
2. Zwierzęta się wypasają; człowiek je; ale jeść umie tylko człowiek inteligentny.
3. Losy narodów zależą od ich sposobów odżywiania się.
4. Powiedz mi, co jesz, a powiem ci, kim jesteś.
5. Stwórca każąc człowiekowi jeść, aby mógł żyć, za zachętę dał mu apetyt, a za nagrodę – przyjemność.
6. Smakoszostwo jest aktem naszej władzy sądzenia, którym przyznajemy pierwszeństwo temu, co naszemu smakowi miłe nad tym, co nie ma tej zalety.”
Na temat smakoszostwa autor snuje teorię w jednym z kolejnych rozdziałów.
Przypomniałam sobie o tej książce, kiedy spotkałam mojego od dawna niewidzianego przyjaciela. Był nieco zaskoczony tym, co mnie ostatnio pasjonuje...
- Testowanie kawy, miodu? Po jednym razie wiesz, jak on smakuje, po co więcej testować? – zapytał. I dodał – Ulecz mnie z ignoranctwa.
Zdałam sobie sprawę, że moje zainteresowania faktycznie mogą się wydawać cokolwiek dziwne. Kawa to kawa, miód to miód. Kobieta to kobieta.
- Jasne, wiem, jak smakuje miód czy kawa. Jednak dla mnie z całego zbioru tych produktów wyróżniają się pojedyncze, które mają swoje specyficzne właściwości. Owszem, miód zazwyczaj jest słodki i dobrze rozpuszcza się w wodzie. Ale inny będzie miód z lipy, a inny z drzewa iglastego. Pierwszy będzie jasny, i będzie pachniał łąką, latem. Drugi będzie ciemny, mniej słodki, i zapachem będzie przypominał las, igliwie, żywicę. I tak też różnią się od siebie kawy, oliwa, wino. Pachną inaczej, wyglądają inaczej, smakują inaczej... Wiesz, że jeśli codziennie o tej samej porze nad plantacją kawy przepływają chmury, to pachnie ona i smakuje zupełnie inaczej, niż taka sama, zdałoby się, kawa rosnąca o dwa kilometry dalej? To piękne w swojej prostocie.
„Smakoszostwo jest to namiętna, wyrozumowana i przyzwyczajeniem utwierdzona skłonność do przyznawania pierwszeństwa rzeczom dogadzającym smakowi. [...] Smakoszostwo jest wrogiem nadużycia: obżartuch i pijak tracą kontrolę nad sobą. [...] Pod jakimkolwiek względem będziemy rozpatrywać smakoszostwo, zasługuje ono tylko na pochwałę i zachętę ”
Godzinę później usiedliśmy w jednym z poznańskich kawiarnianych ogródków. Miły, letni wieczór, jeden z ostatnich w tym roku na naszej szerokości geograficznej skłaniał do lekkiej melancholii. Centrum Poznania, czyste niebo, delikatny chłód mieszał się z ciepłym wietrzykiem. Rozkoszowałam się moją ulubioną zieloną herbatą, on zaś swoją dużą czarną kawą.
- Dobra ta kawa... Przynajmniej z mojego prostackiego punktu widzenia.
- Nie przesadzaj. Dobra kawa to ta, która ci smakuje. Dlatego rzadko piję w tym mieście kawę – roześmiałam się, lecz melancholia nie pozwoliła się długo śmiać. – Piękne jest w życiu to, że można go doznawać.
Cytaty pochodzą z książki
Anthelme Brillat-Savarin „Fizjologia smaku”, Państwowy Instytut Wydawniczy 1973.